Jak zapewne wielu graczy, po pierwszych większych wygranych, uwierzyłem w ogrom swoich pokerowych umiejętności. W czasie zwycięskich sesji często myślałem sobie, że przecież grając optymalnie, na dłuższą metę nie można przegrać. Łatwa kasa, stałe źródło dochodów. Być zawodowcem, kosić na pokerowych stołach krocie, sława, bogactwo. Brzmi wspaniale, czyż nie??
Rzeczywistość jednak szybko sprowadziła mnie na ziemie. Po efektywnej serii zwycięstw, przyszedł czas na równie spektakularne bad beaty i długi czas ujemnych sesji.Wówczas zacząłem się zastawiać czy warto być zawodowcem (choć nigdy nim jeszcze nie zostałem). Cóż, stanowczo stwierdzam…że nie. Moim zdaniem życie zawodowego gracza pokera jest delikatnie mówiąc nie do pozazdroszczenia.
Jeżeli też myślisz o zostaniu zawodowcem (i graniu w pełnym wymiarze czasowym),to zapomnij o tym…
Oto 5 powodów:
- 1) Prawdopodobnie, tak naprawdę wcale nie chcesz tego robić.
- 2) Jest trochę pieniędzy do wzięcia, ale nie ma przyszłości w tym zawodzie.
- 3) Zawodowstwo niesie za sobą ekstremalnie nie zdrowy tryb życia.
- 4) Decydujesz się na posępny, ponury i nudny tryb życia.
- 5) Ale poker to świetna dodatkowa praca.
Dlaczego??
Aby zostać zawodowcem trzeba być naprawdę doskonałym graczem, posiadać potężny bankroll i ogromną samodyscyplinę. Przy niespełnieniu jakiejkolwiek z powyższych cech - nie masz szans. Ale to jeszcze nie wszystko.
Ponadto potrzeba wewnętrznych sił, aby móc uporać się z okresami, w których zanotujesz tylko ujemne sesje. W dodatku społeczeństwo będzie potępiać Twój profesję, a niektórzy będą odnosić się nawet z pogardą. Jeżeli już nawet posiadasz i bankroll, i wszystkie umiejętności prawdopodobnie nadal wcale nie chcesz zostać zawodowcem.
Wiele wielkich pokerowych nazwisk posiłkuję się również innymi źródłami dochodu. Dla przykładu wielki Daniel Negreanu na grę w pokera poświęca tylko ok. 10 dni w miesiącu, resztę czasu pochłaniają mu obowiązki biznesowe. Reasumując, jeżeli ONI posiadają dodatkowe źródła dochodu, uzupełniające ich zwycięstwa, czy naprawdę wierzysz ze poradzisz sobie tylko grając w pokera?? Jest trochę pieniędzy do wzięcia, ale nie ma przyszłości…
Zawodowcy notują spektakularne noce, wspaniałe tygodnie. Natomiast roczny dochód i zarobki per godzina ,nie są wcale tak imponujące. Hayano, Sklansky i Malmuth odkryli, że dochód z gry dla gracza grającego w pełnym wymiarze czasu to tylko ok. 1 bet na godzinę (w grach high stakes nawet trochę mniej). Nieuniknione, przegrane sesje, znacząco obniżają średnie. 20$ na godzinę brzmi całkiem nieźle, szczególnie gdy poker nie jest jedynym Twoim zajęciem. Sytuacja diametralnie się zmienia, gdy poker to jedyne i główne i źródło dochodów.
Wierzę, że jeżeli ktoś jest na tyle mądry i zdyscyplinowany by być doskonałym graczem, prawdopodobnie równie dobrze mógłby być doskonały w innej dziedzinie. Niektórzy z Was teraz pewnie sobie myśli, o czym ten człowiek opowiada?! A co z najlepszymi graczami, którzy wygrywają największe turnieje??
Po pierwsze, rzadko wygrywają tak wiele, jak jest to publicznie głoszone. Ponieważ nie byli w stanie sami zgromadzić odpowiedniego bankrolla, by zostać pro, część z nich, już dużo wcześniej, sprzedała udziały w swoich wygranych. Po drugie, są najlepsi na świecie!! Pomimo tego ich przychody i tak są błahe w porównaniu do najlepszych w innych dziedzinach. Mierny gracz w NBA czy też przeciętny golfista zarabia więcej niż czołowy gracz pokera. Ba! Tiger Woods robi większe pieniądze niż 10 czołowych pokerzystów razem wziętych. Na zachodzie, najlepsi pokerzyści w cardroomach, zarabiają często mniej niż mierni lekarze, prawnicy, czy średni pracownicy szczebla kierowniczego. Pokerzyści często wygrywają 10-tki tysięcy, nawet setki w ciągu kilku nocy, ale zdarzają się też tygodnie i miesiące bez zwycięstw.
Po trzecie, zawodowym graczom dość ciężko uzyskać świadczenia emerytalne. Badania dr Hayano dowiodły, że absolutna większość z profesjonalistów grających w pełnym wymiarze, nie ma więcej niż 43 lata. Oczywiście zdarzają się wyjątki jak Doyle Brunson, czy też kilku innych. Tysiące innych spłukało się, próbując zbić fortunę na zawodowstwie. Teraz często chwytają się dorywczych prac, tylko po to, aby móc zrobić kolejny Buy-in…
Zawodowstwo niesie za sobą ekstremalnie nie zdrowy tryb życia…
Ten styl życia jest prawie receptą na zawał serca, czy też nabawienie się innej poważnej choroby. Wiele godzin spędzonych na niewygodnym krześle, często w zadymionych pomieszczeniach, bez żadnych ćwiczeń i z dietą obfitą w niezdrowe produkty.
Decydujesz się na posępny, ponury i nudny tryb życia…
Na papierze, czy też w telewizji wszystko brzmi cudownie grasz kiedy chcesz, śpisz do południa, sam sobie jesteś szefem. Rzeczywistość jest dużo bardziej ponura.
Zawodowiec gra w pokera, je (często przy stole), potem śpi, a potem znów gra w pokera. Często spędzając przy stole po 16h a nawet więcej!!
Wyobraź sobie, ze masz posadę, w której szef wymaga od Ciebie tylu godzin pracy,w niewygodnym krześle, z kiepskim wyżywieniem, w zadymionym pomieszczeniu, a na dodatek bez finansowego zabezpieczenia i bez gwarancji przyszłych profitów. Nikt przy zdrowych zmysłach nie przystał by na takie warunki. Sprawa szybko skończyłaby się strajkiem czy też sprawą w sadzie pracy.
I nawet może poker już nie będzie Cię bawił.
Kiedyś jeden z zawodowych graczy pokera, powiedział:
Kiedy musisz wygrać by opłacić swoje rachunki, jesteś zmuszony do gry bez względu czy masz na to ochotę czy tez nie. Nawet wtedy, gdy chciałbyś swój czas poświęcić rodzinie, dziewczynie, czy tez nie masz ochoty na grę to bez znaczenia.
Kocham pokera, ale traktowanie go jako jedynego źródła dochodu niesie za sobą konieczność prowadzenia nudnego i posępnego stylu życia. Ponieważ poker to świetna dodatkowa praca…
Mnóstwo ludzi traktuje poker, jako dodatkowe źródło swoich dochodów. Gracze Ci są w przeróżnym wieku i grają na wszystkich stawkach. Wielu studentów czy też emerytów urozmaica sobie życie na pokerowych stołach. Jeżeli poświęcają na grę 20-40h tygodniowo i wygrywają 300$ absolutnie nie narzekają na niski dochód. Są zadowoleni z owocnie spędzonego czasu i dodatkowej kasy. Przychód per godzina, jest zwykle dużo wyższy niż u pełno czasowych graczy. Wszystko dlatego, ze mogą sobie pozwolić na swobodny wybór gry. Malmuth ironicznie podsumowuje to słowami: Większość wygrywających graczy wierzy ze posiada doskonale pokerowe umiejętności. W rzeczywistości grają oni co najwyżej dobrze, a ich zwycięstwa są spowodowane poprawnym wybieraniem gier w których uczestniczą.
Gracze, dla których poker to nie jedyna rzecz w życiu, często odnoszą równie spektakularne zwycięstwa, co zawodowcy. W żaden sposób nie przeszkadza im to w odnoszeniu sukcesów w innych dziedzinach życia, również w karierze zawodowej. Grają, kiedy chcą, w grach jakich chcą, spędzają czas tak jak ,mają ochotę, a wygrane z pokerowych stołów przeznaczają na dowolne cele. Jak dla mnie brzmi to świetnie.
Osobiście poker jest dla mnie wielką przygodą ale nie priorytetem w życiu.
Poker jako sposób na życie?? Jasne , ale tylko jako środek, a nie cel i nigdy jako priorytet.
Większość osób w naszym kraju ma bardzo podobne odczucia, jeżeli zostanie zapytanych, z czym kojarzy im się gra w pokera. Pojawia się taka wizja: zadymione, mroczne pomieszczenie, kilku podejrzanie wyglądających typków siedzi przy stole, pije piwo albo gorzałę, jara szlugi, głośno przeklina i zanosi się szyderczym śmiechem. Na stole leży sterta banknotów i bezładnie porozrzucane karty do gry. Wygląda zachęcająco? No to teraz wyobraźcie sobie reakcję żony, matki, czy dziewczyny, kiedy jej mąż, syn czy chłopak mówi: idę pograć sobie ze znajomymi w pokera…
Tekst ten nie do końca dotyczy jednak samego postrzegania pokera w Polsce. Chociaż fakt, iż jest tak, jak opisałem powyżej, ma dosyć istotne znaczenie. Poker jest uznany w Polsce (zresztą na pewno przez ludzi o podobnym wyobrażeniu)za grę hazardową i nie można w nią grać poza kasynami. I nic dziwnego, bo tak jest na całym świecie. Jednakże na całym świecie istnieje niezliczona ilość tzw. pokerroomów, czyli sal pokerowych, w których zwykli ludzie z ulicy (jedynym wymogiem jest pełnoletność, no może jeszcze schludny wygląd) mogą pograć między sobą w różne odmiany pokera. I jest to zwykły sposób spędzenia wolnego czasu, jak pójście do kina czy na kręgle. Oczywiście, że taki sposób na wieczór może słono kosztować, ale jaka rozrywka nie kosztuje?
Ogólne założenie polskiego ustawodawstwa jest takie, że poker to poker i jest grą hazardową, a wszystkie gry hazardowe w Polsce mogą odbywać się tylko i wyłącznie w kasynie. A powstanie nowego kasyna w Polsce wiąże się z szeregiem bardzo skomplikowanych i bardzo kosztownych czynności. Można otworzyć salę pokerową w już istniejącym kasynie, i są podejmowane takie próby, ale obecnie nie cieszą się one zbyt dużym zainteresowaniem. Dlaczego? Może dlatego, że kasyno również źle kojarzy się w Polsce, a może też dlatego, że żadne kasyno nie próbowało do tej pory uczynić tego na dużą skalę, a raczej miało miejsce sporadyczne otwieranie stołów do gry z bardzo wysokimi stawkami, zakładając, iż taki sposób spędzania czasu po pierwsze zainteresuje tylko stałych bywalców kasyna z wypchanymi portfelami, a po drugie, że tylko na takich klientach da się zarobić. Na prośbę otwarcia stołu dla 5 osób pragnących pograć np. w limit texas holdem o stawkach 1-2 PLN, reakcją będzie tylko i wyłącznie uśmiech politowania. Takie założenie oczywiście blokuje rozwój tej gry w Polsce, bo po co kasyna miałyby ściągać do swoich pomieszczeń większą ilość stołów do pokera, skoro nawet ten jeden stół, który już jest, nie jest specjalnie oblegany?
Chciałem zastanowić się tutaj nad jeszcze inną kwestią. Czy poker jest zwykłą grą hazardową, czy może jednak specyficzną dyscypliną sportową, wymagającą sporych umiejętności? Co słusznie gra ta została zrównana przez ustawodawcę z grami takimi jak blackjack, ruletka czy kości? Dla ułatwienia odbioru tekstu skupię się tylko na jednej odmianie pokera - no limit texas holdem. Jeżeli poniżej znajdzie się słowo poker, to znaczy, że mam na myśli właśnie tą odmianę. W innym przypadku zostanie to wyraźnie podkreślone.
Pierwszą, jakże istotną, różnicą, jest fakt, że w pokera gra odbywa się między graczami a nie między graczem a kasynem. Jeżeli byłaby to zwykła gra hazardowa, to dlaczego kasyno nie wystawi swojego gracza, aby ogrywał gości? (Istnieje co prawda kasynowa odmiana holdema, ale nie jest to gra, która ma dużo wspólnego z normalnym pokerem, więc zostanie tutaj pominięta) Odpowiedź brzmi:
bo tym samym kasyno byłoby narażone na spore straty, przyciągając najlepszych w regionie/kraju/świecie. Dlaczego nie ma takiego problemu z blackjackiem czy ruletką? Bo są to gry mechaniczne, w których kasyno ma zawsze przewagę i na dłuższą metę zawsze wyjdzie na plus. Nie ma czegoś takiego, jak znakomity gracz w blackjacka.Zbyt wiele zależy tutaj od ściśle ustalonych reguł. Ustalonych przez kasyno, oczywiście. Jak myślicie, komu te reguły dają przewagę?
Reguły pokera są oczywiście również ściśle ustalone. Zastanówmy się, na czym polega idea pokerowej rozgrywki. Uogólniając, gracze stawiają określone kwoty pieniędzy na to, że ich karta okaże się w danym rozdaniu najlepsza. Czyli niemal jak zakłady bukmacherskie. Ale czy bukmachera można przekonać, że wynik meczu ligi angielskiej był inny niż mu się wydaje? I żeby w związku z tym wypłacił nam pieniądze?
Poker polega na przekonywaniu. Na tym, aby w danym momencie skłonić przeciwnika do uznania, że to my mamy lepsze karty i tym samym zniechęcić go do stawiania pieniędzy na swoje karty. Albo przeciwnie, na przekonaniu go, że to on ma najlepsze karty, w chwili, gdy wiemy, że tak nie jest. W obydwu przypadkach powoduje to utratę jego żetonów na naszą korzyść. Czyli gra polega na przekonywaniu, zachęcaniu, zniechęcaniu itp. Czy tak jest w pozostałych grach hazardowych? Jak mam zachęcić kulkę, żeby wpadła w mój numer albo przekonać krupiera w blackajacku, żeby teraz wyciągnął dwójkę?
O pokerze mówi się, że dobry gracz będzie potrzebował pięciu minut na naukę reguł i całego życia na doskonalenie gry. W blackjacku nauka zasad również zajmie pięć minut. Nauka optymalnej do gry metody statystycznej kolejne pięć minut. I tyle - już więcej nie da się zrobić. Reszta zależy od przypadku.
W szachach, brydżu czy innych rozgrywkach umysłowych, tak jak w pokerze, trzeba planować, blefować, przekonywać przeciwnika, żeby wykonał ruch, który nam pasuje. To są strategiczne gry umysłowe. Dlaczego zakazany jest tylko poker? Czy chodzi o to, że bez pieniędzy gra ta traci sens? A gdyby zorganizować turniej bez nagród pieniężnych, a stawką byłby na przykład tytuł mistrza olimpijskiego, to nie byłoby chętnych? Czy w tym przypadku poker stałby się legalny? A dlaczego tenisiści mogą grać o wielkie pieniądze, a pokerzyści nie?
Zanim damy się ponieść emocjom, myśląc o WSOP 2007, przyjrzyjmy się historii i początkom tego turnieju.
W 1969 Tom Moore kupił Holiday Hotel w Reno i zorganizował tam “The Texas Gamblers Reunion”. Na spotkanie przyszło wiele osobistości hazardu, w tym Benny i Jack Binion, oraz wielu graczy podróżujących po cały kraju i rozgrywających partie o najwyższe stawki, takich jak: Amarillo Slim Preston, Doyle Brunson, Treetop Straus, Johnny Moss, “Corky” McCorquodale, Aubrey Day, Puggy Pearson, Jimmy Casella, Bill Boyd, Syd Wyman, Long Diddie i Jimmy the Greek. Pojawił się nawet Minnesota Fats, który robił w tym mieście pokaz bilardowy.
Choć nie ma jeszcze mowy o czymś tak prestiżowym jak dzisiejszy World Series of Poker Main Event, ziarno, z którego ten turniej wyrósł, zaczynało wtedy kiełkować. Binion w 1973 udzielił wywiadu:
“Bardzo nam się podobało, świetnie się bawiliśmy razem. Kiedy Tom Moore sprzedał prawo do organizowania tam turnieju, postanowiliśmy się tym zająć. Mój najstarszy syn Jack wziął się porządnie do roboty i zaczęliśmy ulepszać to, co było. Poczyniliśmy wielkie postępy, każdego roku staramy się to udoskonalać”.
Johnny Moss i Jack Binion
Choć Benny był zafascynowany tym pomysłem, rodzina nie do końca. Opłacalność zajmowania się pokerem była dość dyskusyjna. Działał więc na swój rachunek. Sam popchnął to wszystko do przodu i w maju 1970, otworzył miejsce do gry w pokera , w swoim kasynie, po czym rozpuścił wieści. Wierni gracze dopisali i wkrótce pojawili się wszyscy najlepsi. Benny upewnił się, że będzie Minnesota Fats i Titanic Thompson. Chciał żeby wszyscy wielcy znajdowali się w jednym miejscu i w jednym czasie.
Benny Binion miał wielkie marzenia i wymyślił wspaniałą nazwę World Series of Poker. Niestety publika nie zainteresowała się tą inicjatywą. Czegoś brakowało…Nie było jeszcze zwyczaju rozgrywania turnieju. Po prostu grali… zwycięzcą ogłosili Johnny’iego Mossa.
Dziennikarz Los Angeles Times, Ted Thackrey Jr., przybył i przyglądał się wydarzeniu. Powiedział Amarillo Slimowi, że powinno być więcej rywalizacji, tak aby zwiększyć zainteresowanie publiki. “Potrzeba zwycięzcy, prawdziwego zwycięzcy”, powiedział. “Musicie zrobić z tego ekscytujący konkurs. Jeśli chcecie by prasa o was pisała a World Series stał się wielkim wydarzeniem sportowym, potrzeba jakieś struktury, dramatyzmu, żeby to był prawdziwy turniej”.
Kasyno Horseshoe Biniona
Od tego czasu, za każdym razem, rozgrywano poker przy widowni w formule turnieju freezeout. Przesuwanie żetonów nie jest ekscytujące, eliminowanie kolejnych graczy z gry już tak.
W 1971, narodził się nowy format rozgrywki, sześciu graczy wykładało po 5000$, aby spróbować wynieść pełną pulę 30000$. Johnny Moss znów okazał się mistrzem i wyeliminował pozostałych graczy, zapewniając sobie miejsce w historii jako pierwszy zwycięzca turnieju WSOP, w formie bliskiej tej, jaką znamy obecnie.
Zaledwie rok później Binion rozmawiał o World Series z prowadzącą wywiad Mary Ellen Glass. “Poker przyciąga bardzo dużo uwagi“, powiedział. ” W zeszłym roku mieliśmy siedmiu graczy, a w tym 13. Oczekuję, że za rok będzie ich ponad 20. Możliwe, że będzie ich nawet do 50, albo i więcej“. Binion zamilkł na chwilę, jakby kontemplując przyszłości i powiedział z proroczą nutą w głosie: “I tak się w końcu stanie“.
Doyle Brunson i Stu Ungar
W latach 70′tych rywalizacja stawała się coraz bardziej zaciekła. Jednocześnie rosła renoma miejsca do gry w Horseshoe. Do 1980, kiedy to Stu ‘The Kid’ Ungar pokonał Doyle’a ‘Texas Dolly” Brunsona, odbierając mu trzeci tytuł, nagroda dla zwycięzcy wzrosła do 385.000$. Ungar sięgając po tytuł w 1981, stał się trzecim wielokrotnym zwycięzcą WSOP, zaraz za Brunsonem i Johnny’iem Mossem.
Na początku lat 80′tych, wraz z wprowadzeniem wstępnych turniejów kwalifikacyjnych z niskim wpisowym, proroctwo Biniona ziściło się. Popularność World Series of Poker gwałtownie rosła. Walka o bransoletkę World Series of Poker stała się jeszcze bardziej zacięta. Każdy miał ambicję zapisać się w historii pokera.
Phil Hellmuth Junior wygrywa w 1989
Późne lata 80′te ujrzały kolejne rodzące się legendy, gdy Johhny Chan, wygrywał w latach 1987-88. Został potem pokonany w walce z najmłodszym czempionem w historii, 24-letnim Philem Hellmuthem Juniorem, w 1989. W ten sposób “Oriental Express”, stracił szansę na zapisanie się w historii, jako zdobywca trzeciego tytułu pod rząd.
Benny Binion, który zmarł w święta Bożego Narodzenia w 1989, nie przewidział jednak tak nieprawdopodobnego rozwoju turnieju w Horseshoe, jaki dokonał się w ciągu ostatnich 10 lat. Pula wygranej wzrosła z 7.769.000$ do nieprawdopodobnej sumy 56.190.000$ w 2005.
Greg Raymer (2004)
Poza Stu Ungarem wygrywającym trzeci tytuł w 1997, po każdym zakończonym WSOP od czasu wygranej Hellmutha w 1989, mieliśmy już nowego zwycięzcę. Wielokrotne zwycięstwa w turnieju, w którym bierze udział ponad 6.000 świetnych graczy, może się już nie powtórzyć. Obecnie, nazwiska Chris Ferguson, Scotty Nguyen, Carlos Mortensen, Chris Moneymaker, Greg Raymer i Joe Hachem owiane zostały legendą po zwycięstwach w głównych turniejach WSOP, który rośnie pod względem prestiżu, liczby uczestników i puli wygranej każdego roku.
Zespół kasyn, Harrahs Entertainment, kupił, od rodziny Binionów, kasyno Horseshoe i prawa do WSOP. Turniej World Series of Poker stał się koronnym wydarzeniem dla kasyn Harrahs.
World Series of Poker zachował pewne tradycje turniejów Biniona, ale bez wątpienia gra ma obecnie zupełnie nowy wymiar popularności i akceptacji społecznej. Pewne wątpliwości są co do odmiany pokera w czasie turnieju głównego. Niektórzy profesjonaliści nie są zadowoleni z tego, że króluje Texas Holdeem. W całej historii turnieju, główne etapy gry zawsze były rozgrywane w formule Texas Hold’em No Limit. Jako, że popularność pokera wciąż gwałtownie rośnie, zapotrzebowanie na urozmaicenie gry może zostać kiedyś zaspokojone. Pewnego dnia główny etap składać może się z wielu odmian pokera. Pozwoliłoby to lepiej określić, kto jest graczem nr 1 na świecie.
WSOP w Rio
Wraz z wprowadzeniem objazdowych turniejów WSOP, rozgrywki naznaczone marką World Series of Poker są rozgrywane przez cały rok, w kasynach na terenie całego USA. WSOP jest transmitowany przez ESPN i jest jednym z najchętniej oglądanych przekazów sportowych. Dzięki ESPN i turniejom objazdowym, miejmy nadzieję, że turniej ten dotrze do jeszcze większej liczby domów na cała świecie. Dzisiaj, spuścizna Benny’iego Biniona dla pokerowej społeczności to najstarszy, największy, najbardziej prestiżowy, najbardziej medialny turniej pokera na świecie i bez wątpienia będzie miał on jasną przyszłość. Lecz co jest równie ważne, World Series of Poker wpłynął na tysiące graczy, którzy mieli możliwość walczyć o swoje marzenia, dosięgnąć gwiazd i zapisać się w historii legend pokera.
Joe Hachem po wygranej WSOP 2005
Australijczyk Joe Hachem, zwycięzca 2005 WSOP otrzymał 7,5 miliona dolarów.
Zwycięzca 2006 WSOP Jamie Gold otrzymał jeszcze więcej - 12 milinów dolarów. Minimalna wygrana na stoliku finałowym Main Event WSOP 2006 wynosiła ponad 1mln$!
Przegrywanie jest częścią pokera. Wszyscy poważni gracze, włączając w to najlepszych na świecie, mają w pamięci serie przegranych trwające długie miesiące. Często downswing (kolejne przegrane sesje) zaczyna się od nieszczęśliwego pasma złych rozdań. Serie bad beat-ów (dotkliwych przegranych) lub sytuacji w których trudno jest spasować, pochłaniają nasz bankroll. Zła seria trwa, pieniądze wciąż znikają a my musimy zadać sobie jedno z najtrudniejszych pytań w pokerze: Czy jestem ofiarą pecha czy może słabo gram?
John D’Agostino wie jak trudno jest znaleźć poprawną odpowiedź. „Za każdym razem, gdy przegram kilka sesji pod rząd, zaczynam pytać samego siebie. Wiem jednak, że są takie dni, że mimo iż gram perfekcyjnie i tak przegram.”
Erik Seidel zaznacza, że grając turnieje pokera, możemy spodziewać się długich miesięcy posuchy. W czasie trwania takiej serii trudno jest stwierdzić, czy jesteśmy ofiarą spodziewanych wahań czy też coś jest nie tak z naszą grą. „Naprawdę trudno jest to stwierdzić” mówi Seidel. „Ale uważam, że większość z nas próbuje oszukiwać samych siebie i udawać, że gra lepiej niż w jest rzeczywistości.” Istnieje nieuniknione, wzajemne oddziaływanie pomiędzy złymi kartami a słabą grą. Prosi mówią, że podczas trwania złej passy, pech może prowadzić do złych decyzji.
Jennifer Harman zaznacza, że gdy zaczyna się źle dziać, ma tendencje do forsowania kart. „Załóżmy że mam A-K i nie trafiam pary” mówi Harman, „Idę dalej w rozdaniu, podbijając. Nie ma w tym sensu. Przy stole mam zły image i wszyscy wiedzą, że nie mogę trafić na flopie, dlatego też nie mogę blefować. Mogę próbować trafić na jakąś parę i w tym momencie przeciwnicy będą mnie sprawdzać do końca i zapłacą za to.”
Dla D’Agostino zła passa może prowadzić do bojaźliwej gry. „Z całą pewnością niektóre złe dni stały się przez to gorsze niż powinny. Czasami grałem zbyt pasywnie i w środku rozdania zadawałem sobie pytanie: Jakim cudem to się stało? Lecz gdybym rozegrał to rozdanie w sposób w jaki zwykle to robię, wygrałbym pulę dużo wcześniej”. D’Agostino mówi, że gdy znajduje się w takim stanie psychicznym, nie potrafi wykorzystywać sytuacji do blefowania. Takie pasmo może zniszczyć dobrze zapowiadającego się gracza. Harman mówi: ”Jest wielu graczy, którzy wpadają w pasmo porażek i nie potrafią z niego wyjść. Zaczynają źle grać i myślą, że ich los jest na zawsze przesądzony. I nagle okazuje się, że zjechali na zły tor.”
W jaki sposób prosi radzą sobie z tym zjawiskiem i znajdują przyczyny downswingów? Harman poleca dzielenie się z innymi swoimi rozdaniami. „Proszę ludzi, aby przyglądali się jak gram lub notuję rozdanie i później pytam przyjaciół czy poprawnie zagrałam? Jeśli powiedzą mi, że źle to rozegrałam, wtedy dokonuje koniecznych zmian, bo znaczy to że pasmo przegranych działa niekorzystnie na moją grę.”
„Zapamiętuj wygrane” mówi D’Agostino. Zaznacza, że pewność siebie ma kluczowe znaczenie przy pokerowym stole. Dlatego nawet podczas trwającego pasma porażek ważne jest aby odnotować wygraną sesję. Nawet jeśli jest ona niewielka. Pozwala to uspokoić się psychicznie. „Kiedy odzyskasz pewność siebie, wszystko wróci do normy.”
Na koniec trzeba zaznaczyć, że wygrywający gracz musi wykształcić w sobie szczerą i krytycznie nastawioną do siebie naturę. Seidel zaznacza, że rzadko rozmawia o pokerze. Jeśli jednak czasem rozmawia z Johnem Juanda na ten temat, konwersacja zaczyna się od słów: „Słuchaj, wiesz jak fatalnie rozegrałem to rozdanie …”
Grając online masz niepowtarzalną szansę aby oszacować swoją grę. Zapisuj historie rozdań. Kiedy zakończysz sesję i ochłoniesz, przejrzyj jakie akcje podejmowałeś i spróbuj znaleźć problemy w swojej grze.
Grających w pokera w Polsce jest ogromna liczba. Grających na żywo, nie tylko na własnym podwórku jest kilkaset. A jak się zaczęło? Kto i kiedy rozpoczął w Polsce pokerowy boom?
1 stycznia 1998 roku rozpoczął działalność pierwszy na świecie pokeroom: PlanetPoker.
W 1998 roku odbyła się premiera kultowego filmu “Rounders“. Te dwa fakty spowodowały, że Polacy dowiedzieli się o Texas Holdem. Za pośrednictwem internetu zaczęły się kontakty między osobami zainteresowanymi pokerem w Polsce. Korespondencja mailowa doprowadziła do zrealizowania pomysłu o spotkaniu i rozegraniu turnieju pokerowego. Planowany był na maj 2001 roku, ale opóźniająca się dostawa zakupionych w USA żetonów spowodowała, że pierwszy oficjalny turniej rozegrany został 13 lipca 2001 roku w krakowskim Watson Pubie. Organizatorem był Marian z Krakowa, a sprawcami tej imprezy byli też Natalia i Autarkis z Częstochowy i Doli z Ełku. Przybyła też silna ekipa graczy z Sosnowca. Zagrało w tym turnieju 13 osób. Zwycięzcą został Autarkis z Częstochowy. Warto zauważyć, że ze względu na datę pierwszego turnieju, ilość uczestników i np ilość kart w kolorze w talii kart “trzynastka” dla pokerzysty nie powinna być pechowa
Kolejny turniej odbył się niespełna miesiąc później, dokładnie 5 sierpnia 2001 roku w Częstochowie. Zgromadził 15 graczy, reprezentujących Częstochowę, Kraków, Sosnowiec, Ełk, Łódź i Jarosław. Swój poprzedni sukces powtórzył Autarkis, który wygrał i ten turniej. Wiadomo już było, że idea spotykania się i walki w turniejach przyjęła się. Powoli uzgadniano sprawy regulaminowe. Organizatorem wszystkich turniejów i niekwestionowanym “sprawcą” spotkań był Marian Z uwagi na prowadzoną przez Mariana stronę internetową o nazwie PlanetaPoker, gdzie umieszczano relacje z kolejnych turniejów, turnieje te zaczęto nazywać “planetowymi”.Kolejne turnieje z datami, ilością graczy i zwycięzcą:
Sosnowiec, 16.09.2001 - 12 graczy - Damian z Sosnowca
Kraków, 20.10.2001 - 14 graczy - Radzio z Krakowa
Ełk, 1.12.2001 - 8 graczy - Paweł z Ełku
Częstochowa, 16.12.2001 - 4 graczy - Autarkis z Cz-wy i Marian z Krakowa (rozegrano dwa turnieje)
Kraków, 14.02.2002 - 19 graczy - Michał z Ełku
Kraków, 13.04.2002 - 11 graczy - Scorpion z Częstochowy
Częstochowa, 1.05.2002 - 11 graczy - Pajonk z Sopotu
Kraków, 6.07.2002 - 17 graczy - Vojtek z Krakowa
Sopot, 12.09.2002 - 7 graczy - Doli z Ełku
Katowice, 10.11.2002 - 18 graczy - Autarkis z Częstochowy
Częstochowa, 16.03.2003 - 18 graczy - Autarkis z Częstochowy
Kraków, 1.05.2003 - 14 graczy - Sebo z Sosnowca
Częstochowa, 10.08.2003 - 19 graczy - Doli z Ełku
Sopot, 29.11.2003 - 27 graczy - Adam z Warszawy
Katowice, 14.03.2004 - 29 graczy - Warsaw z Warszawy
Opole, 23.05.2004 - 20 graczy - Warsaw z Warszawy
Warszawa, 27.06.2004 - 19 graczy - Natalia z Częstochowy
Kraków, 29.08.2004 - 26 graczy - Rxxx z Krakowa
Tak wygląda krótka statystyka pierwszych dwudziestu turniejów, które odbyły się w Polsce. Szybko przyjęła się formuła rozgrywania turniejów z rebuyami w pierwszych 3 rundach, jednak były one traktowane jako koło ratunkowe i nie budowały znacząco puli nagród.
W międzyczasie rozpoczęło działalność w internecie forum dyskusyjne założone przez Doliego w czerwcu 2003 roku. Szybko stało się najpopularniejszym miejscem wymiany poglądów o pokerze w Polsce i swoistym “słupem ogłoszeniowym”. Obecnie www.forum.pokerzysta.pl to “obowiązkowa” strona pokerowa dla każdego gracza.
Coraz więcej grano również w sieci. Powstawały kolejne pokerroomy, m.in. PokerStars, gdzie grywali polscy pokerzyści znani z turniejów na żywo.
Dalsza część historii pokera live oraz o wejściu pokerroomów na polski rynek w następnym odcinku.
Członkiem najlepszego na świecie pokerowego teamu PokerStars Pro jest urodzony w Polsce Marcin ‘Góral’ Horecki. Ten były reprezentant Polski w narciarstwie alpejskim ma na swoim koncie medale zdobyte zarówno w zawodach w kategorii juniorów jak i seniorów. Niestety kontuzja zmusiła go do rezygnacji z dalszej kariery sportowej.
Marcin ukończył studia licencjackie a następnie magisterskie i znalazł pracę jako doradca finansowy w firmie konsultingowej. W międzyczasie zaczął grać w grę karcianą Magic: The Gathering, dzięki której poznał świat pokera i zaczął grać na stołach w serwisie PokerStars. Jak wielu z nas, swoją karierę pokerową Góral rozpoczął od gier na wirtualne pieniądze. Następnie szlifował swoje umiejętności w grach i turniejach na niskie stawki, budując przy okazji solidny bankroll. Oprócz pokera, Góral jest wielkim fanem sportów zimowych, w szczególności narciarstwa oraz skoków narciarskich. Nadal gra w Magic: The Gathering, a także lubi podróżować, grać w tenisa oraz być na bieżąco ze światem finansów.
W 2006 roku zadebiutował w turnieju na żywo. Podczas imprezy Barcelona Open otarł się o rozgrywkę przy finałowym stole w turnieju No Limit Hold’em, z wpisowym €1,000. Pomimo, że wygrana była niewielka, $3,927 dało Marcinowi pewność siebie, jakiej potrzebował, aby stać się profesjonalnym graczem.
W styczniu 2007 roku, Marcin dotarł do miejsc płatnych w turnieju 3 Sezonu PokerStars European Poker Tour w Kopenhadze, zdobywając $9,580 za zajęcie 30 miejsca. Trzy miesiące później pojawił się w rozgrywce przy finałowym stole imprezy Asian Poker Classic w Goa, zgarniając $29,000.
W tym samym roku, Marcin pojawił się Wiedniu, aby wziąć udział w imprezie Austrian Masters i zwyciężyć w turnieju €500 No limit Hold’em Rebuy, zgarniając kolejne $28,637. W marcu 2008, dotarł także do miejsc płatnych w turnieju pobocznym podczas EPT Polish Open w Warszawie. Za zajęcie trzeciego miejsca zdobył $9,675.
5 Października Góral osiągnął swój najlepszy wynik, zajmując 3 miejsce w turnieju European Poker Tour. Inkasując równowartość 1.300.000 PLN Marcin stał się pierwszym Polskim pokerowym milionerem – jest to jednocześnie najlepszy jak do tej pory wynik Polaka w historii Pokera.
Turniej o którym mowa, odbył się w ramach PokerStars European Poker Tour i rozegrany został w dniach 01-05.10.2008, w Londynie. Do turnieju przystąpiło 596 graczy reprezentujących wszystkie kontynenty. Przy finałowym stoliku usiadło 8 osób, w tym Marcin Horecki, członek temu PokerStars PRO, z najmniejszą liczbą żetonów. Po długich godzinach zaciętej i emocjonującej walki “Góral” zdobył 3 miejsce wygrywając pulę 1.300.000 zł.
PokerStars.com European Poker Tour to największy cykl turniejów pokerowych na świecie. Turnieje odbywają się w całej Europie w takich miastach jak: Barcelona, Londyn, Dortmund, Baden, Deauville, San Remo, Monte Carlo, Budapeszt, Praga. W najbliższym czasie European Poker Tour odbędzie się w Budapeszcie i Warszawie. 15 listopada European Poker Tour zawita również do Warszawy. W Hotelu Hyatt Regency przy ul. Belwederskiej 23, 400 pokerzystów z całego świata, w tym około 30 Polaków, będzie walczyć o główną nagrodę - 2.000.000 złotych. Całkowita pula wygranych sięgnie 8.000.000 zł
W turniejach European Poker Tour startują zawodowcy i początkujący pokerzyści. Gra opiera się na odmianie pokera - texas holdem, w którym 70% sukcesu to umiejętności. Zasady gry są inne od powszechnie znanego w Polsce pokera ‘dobieranego’. Rozdawane są dwie karty każdemu z graczy przy stole, na stole wykładanych jest 5 kart publicznych. Odbywają się 4 rundy licytacji.
Mike McDermott to główny bohater kultowego filmu pokerzystów “Rounders” (polski tytuł “Hazardziści”). Mike to pokerowy ekspert, przestudiował już nie jedną pokerową książkę (w jego mieszkaniu widzimy takie pozycje jak “Super System” czy “Mike Caro Tells”). W finale filmu nasz bohater niszczy pokerowego Bossa i udaje się na podbój Las Vegas. Chociaż to fikcja, to czy zastanawialiście się kiedyś jak dalej mogły potoczyć się losy młodego pokerzysty?
Mam nadzieję, że nie zostanę posądzony o pokerową profanację…ale Mike McDermott to “cienki Bolek”. W pokerze umiejętności to jednak nie wszystko Ba! Myślę że to nawet nie 50% szans na sukces. Pamiętacie życiorys Stu Ungara??
O ile Mike posiadał nieprzeciętne pokerowe umiejętności to mentalnie był…looserem. Gracz z mentalnością McDermotta musi przegrać…Dzisiaj, jutro, za rok, ale na pewno się spłucze. No dobrze, prześledźmy zatem po kolei wyczyny naszego bohatera:
1) McDermott siada do gry high stakes z Johny Chanem.
Prawdopodobnie chce udowodnić sobie, że może pokonać najlepszego pokerzystę na świecie…Tylko po co ?? Poker to nie gra dla frustratów muszących sobie coś udowadniać przy pokerowym stoliku. Mike w filmie mówi: “Jeżeli w ciągu 30 minut nie widzisz przy stoliku frajera, to znaczy ze ty nim jesteś“. Mike czy nie widzisz, że przy tym stoliku to Ty jesteś frajerem??? Chan pewnie skosił już nie jednego takiego turystę. Rzucając swoje karty za pewne już liczył kolejne tysiące, które jeszcze tego wieczoru wygra od podobnych “kozaków”.
2) McDermott przegrywa wszystko z Teddy KGB.
Mike wkłada do gry cały swój pokerowy bankroll. Jak się później dowiadujemy, były to wszystkie oszczędności, stypendium, pieniądze na życie…wszystko. No ale w końcu zablefował samego Mistrza Świata więc jest teraz kozakiem haha. Ale wynik tej gry może być tylko jeden. Tak naprawdę Mike nie może wygrać!! Jeżeli nawet dziś wygra, to przegra jutro, po jutrze, za tydzień albo za miesiąc.
Czyż nie prościej byłoby obstawić “czerwone”/”czarne” na ruletce. W obie gry Mike ma podobne szanse i na dłuższą metę musi przegrać…jak w kasynie. No i tym razem miał pecha. Mike obstawił “czarne” i wypadło czerwone. Bad Beat??
3) McDermott się wycofuje: “Nigdy więcej nie zagram”.
“Oni zawsze wracają…”Po porażce Mike zdaje sobie sprawę, że jednak nie jest tak dobry jak mu się wydawało. Jego grą zaczęły rządzić emocje. Pokonał tą niewidzialną granicę na której balansują pokerzyści. Tak, poker to trudna gra. Kiedy przychodzą duże wygrane, łatwe pieniądze, potrzeba jeszcze więcej rozsądku, samodyscypliny i cierpliwości. Inaczej upadek ze szczytów na samo dno, bywa często bardzo bolesny i niestety często powroty nie są możliwe.
Mike udowadnia, że jest hazardzistą (a nie pokerzystą).Jego postanowienie o powrocie do gry nie jest wynikiem przemyślanej i świadomej decyzji. Wystarczył jeden impuls, pretekst, okazja i Mike ląduje na pokerowym stole. Zaraz potem zawala swoje studia, traci dziewczynę, którą kocha. Brawo Mike!!
4) Pojedynek z Teddy KGB
Mike wygrywa, może oddać długi. Może odejść i zacząć wszystko od nowa. Wszystko..
Pierwsza decyzja jaką podejmuje Mike jest słuszna. Wychodzę!! Będę miał jeszcze wiele okazji, żeby się odegrać. Jednak jak dziecko Mike daje się podpuścić przez Teddy KGB. Przez tego samego, który poprzednio zabrał mu wszystko. I znów MCDermott przestaje myśleć racjonalnie.Góre biorą emocje i to one nim sterują. Jednym słowem Teddy znalazł frajera do gry. Tak więc Mike znów obstawia “czerwone”/”czarne”. Tym razem może wygrać 20$k, a przegrać…życie. Mike obstawia “czerwone” i brawo!! Wygrywa.
Jedziesz Mike do Las Vegas?? Ale po co?? Dupa z Ciebie,a nie pokerzysta. Zanim się obejrzysz wyskubią Cię ze wszystkiego.
Co do samego filmu to jest super i naprawdę warty obejrzenia. Po prostu dla nas pokerzystów pozycja kultowa.
European Poker Tour, organizowany przez PokerStars, największy cykl pokerowy w Europie ma już cztery lata. Dokładnie 18 września 2004 roku w Barcelonie rozpoczął się, dwudniowy wówczas, pierwszy z tego cyklu turniej EPT. Łącznie przez cztery sezony, w 33 turniejach zagrało 12,860 graczy i wypłacono nagrody na łączną sumę ponad siedemdziesięciu dwu milionów euro.
| Reklama Odwiedź pokerowe strony Kod Bonusowy Party Poker lub jeżeli lubisz PokerStars: PokerStars Kod Promocyjny. |
Trzeci cykl, rozegrany w latach 2006/2007 składał się z ośmiu turniejów. Zrezygnowano z lokalizacji w Deauville, za to przybyły dwa turnieje: w Dortmundzie i w Warszawie. Wpisowe ustalono w wysokości €5,000 poza turniejami w Warszawie (4 tys.euro) oraz tradycyjnie w MonteCarlo - €10,000. Poniżej zestawienie lokalizacji, zwycięzcy i głównej wygranej w każdym turnieju:
Barcelona - Bjorn-Erik Glenne - €691,000
Londyn - Vicky Coren - £500,000
Baden - Thang Duc Nguyen - €487,397
Dublin - Roland de Wolfe - €554,300
Kopenhaga - Magnus Petersson - €543,744
Dortmund - Andreas Hoivold - €672,000
Warszawa - Peter Jepsen - €325,633
Monte Carlo - Gavin Griffin - €1,825,010
Finałowy turniej w Monte Carlo zgromadził rekordową liczbę graczy - 706 ! Trzeci sezon przyniósł dwukrotne zwiększenie łącznej puli nagród do prawie dwudziestu milionów euro! Cała pokerowa Europa spekulowała co się będzie działo w sezonie następnym. Nikt się chyba nie zawiódł…
Kolejny sezon to 11 turniejów i kolejny raz podwojona pula nagród. Wielkim sukcesem okazała się organizacja “egzotycznego” turnieju na Karaibach. Zgromadził on rekordową ilość 1,136 graczy. Do kalendarza imprez dopisano też turnieje w Pradze i San Remo. Zestawienie zwycięzców i wysokości wręczonych im czeków, poniżej:
Barcelona - Sander Lylloff - €1,170,700
Londyn - Joseph Mouawad - £611,500
Baden - Julian Thew - €670,800
Dublin - Reuben Peters - €532,620
Praga - Arnaud Mattern - €708,400
Karaiby - Bertrand “ElkY” Grospellier - $2,000,000
Niemcy - Mike McDonald - €933,600
Kopenhaga - Tim Vance - €834,590
Warszawa - Michael Schulze - 2,154,000 PLN
San Remo - Jason Mercier - € 869,000
Monte Carlo - Glen Chorny - €2.020,000
European Poker Tour stał się cyklem, który poprzez swój rozmach i wysokości gromadzonych pul wygranych przyciąga najlepszych graczy z całego świata. Staje się też celem dla wielu rozpoczynających przygodę z pokerem. Polscy gracze mają okazję spróbować swych sił z najlepszymi i robią to coraz liczniej. Oprócz sukcesu Adama Robaka w Barcelonie w 2004 roku jeszcze trzej Polacy zainkasowali wygrane w turniejach EPT. Byli to chronologicznie: Marcin “Góral” Horecki w Kopenhadze w styczniu 2007 zajął 30 miejsce i zgarnął €7,424, Łukasz Wasek w Warszawie w marcu 2007 otrzymał €6,242 za zajęcie 22 miejsca i w tym roku w Warszawie Janusz “Roni” Petlic za 19 miejsce otrzymał czek na €12,204.
Tegoroczny EPT już ruszył, w listopadzie zawita do Warszawy, może wartoby pomyśleć o spróbowaniu swych sił w starciu z najlepszymi ?
Doyle Brunson to prawdziwa legenda. Bardzo niewielu ludziom udaje się jeszcze za życia zdobyć taka reputacje i sławę, Doyle jest właśnie jednym z niewielu wyjątków.
Brunson jest najbardziej znanym pokerzysta i to już od 60 lat. Wygrał 2 razy World Series od Poker Main Event. Jest autorem ‘Super Systemu’, najbardziej poszukiwanego pokerowego bestsellera. Wygrał zakład o 1mln$, tracąc 100 funtów wagi. Pewnego razu, kiedy dwóch mężczyzn próbowało obrabować jego dom, udając atak serca skutecznie pokrzyżował im plany.
Doyle Brunson urodził się w Longworth w Texasie, w czasie Wielkiego Kryzysu. Był znany jako jeden z najlepszych atletów w całym stanie. Biegał również na dystansie 1 mili, legitymując się świetnymi rezultatami. Z powodzeniem występował w koszykarskiej reprezentacji Collegu. Jego grą zainteresowana była nawet drużyna NBA Lakers.
Niestety, sportowa kariera Doyla przerwała poważna kontuzja kolana. Studiując grał również w pokera. Wydaje się, że w ten sposób nadal mógł realizować swoje zamiłowanie do nieustannej rywalizacji i współzawodnictwa.
Szybko odkrył ze mógłby zarabiać dużo więcej pieniędzy grając w pokera, niż podejmując jakąkolwiek normalną prace. Doyle, powiedział raz, że jego największe pokerowe osiągnięcie, miało miejsce, kiedy wciąż był jeszcze studentem i wygrał $37,000 z bogatym texańskim nafciarzem.
Doyle był pierwszym z pokolenia prawdziwych roundersów. W latach 50 grał w undergrundowych pokerowych grach, w całym texasie. Były to niebezpieczne czasy. Wielu z wówczas grających stanowili gangsterzy, sutenerzy, złodzieje albo inni kryminaliści. W tym czasie hazard jak i poker był całkowicie nielegalny. Często zdarzało się, że Policja robiła naloty na pokerowe gry i wsadzała wszystkich do więzienia. Jeżeli nawet komuś udało się już wygrać, gęsto i często byli okradani zaraz po zakończeniu gry. Właśnie w tym okresie Doyle spotkał Sailor Roberts oraz Amarillo Slima.
Teraz Doyle ma 70 lat. Ostatnio udowodnił, że wciąż jest jednym z najlepszych pokerzystów świata. W 2004 roku, na World Series of Poker, zając 53 miejsce na 2200 graczy. Wygrał turniej WPT Legend Pokera zabierając do domu ponad $1 milion była to największa wygrana w evencie z seri World Poker Tour.
Doyle Brunson posiada 10 bransolet World Series of Poker i obecnie razem z Johnny Chanem posiada najwięcej zwycięstw WSOP. Ostatnią dołożył wyrgywająć Holdem No-Limit 6 handed event, demolując właściwie swoich przeciwników w finale. Doyle zdobywał swoje bransoletki w wielu różnych odmianach: H.O.R.S.E, No Limit, Seven-card Stud, 2 to 7 draw, Seven-card Stud Hi/Lo, Mixed Doubles. Turniej główny Doyle wygrał 2 razy, w 1976 oraz w 1977. Jest on również pokerowej galerii sław wszechczasów. (the Poker Hall of Fame)
Doyle posiada nawet pokerową rękę nazwaną od jego imienia. 10-2 jest znana w pokerowym świecie jako ‘Doyle Brunson’ ponieważ były to jego finałowe ręce, którymi wygrywał oba główne turnieje WSOP. Doyle jest również znany pod nickiem ‘Texas Dolly‘.
Marcel Luske jest obecnie uważany za najlepszego gracza w Europie. W roku 2001 oraz 2003 został wybrany właśnie jako najlepszy gracz naszego kontynentu. Na WSOPie 2004, po tym jak wyeliminował go Dan Harrington, zajął 10 miejsce. Rok wcześniej był 14.
Marcel pochodzi z Amsterdamu, gdzie w przeszłości prowadził pub. Obecnie Luske udawania, ze jest nie tylko jednym z najlepszych graczy, ale również jednym z najbardziej lubianych. Znakiem rozpoznawczym Marcela są okulary założone do góry nogami. Ponadto sympatycznie świruje przy pokerowym stoliku wygłupiając się, czy też śpiewając swoim przeciwnikom piosenki bądź serenady. Ostatnio śpiewał: Give a little bit… give a little bit of your chips to me…
Publiczność kocha Marcela, noszącego również ksywkę latający holender.
Oprócz tego, że Marcel jest wspaniałym showmanem, jest również genialnym pokerzystą.
Zaimponował mi w czasie turnieju głównego WSOP 2004. Perfekcyjnie odczytał rękę przeciwnika. Powiedział: “Your kings are good”. I spasował swoje karty. Jego przeciwnik faktycznie trzymający parę króli na ręku, próbował jeszcze kłamać: “You mean Ace-King”(Masz na myśli As-Król). Na co Marcel odparł: “No, Your pocket kings”.(Nie, parę króli, którą masz na ręku). Po prostu genialne sczytanie. Jak on to zrobił???
Nie ma chyba pokerzysty, który miałby złą opinie o Luske. Holender słynie ponadto z dobrych manier. Co ciekawe Luske posiada…czarny pas karate. Marcel grywa w dużych turniejach na całym świecie, głównie odmiany: 7 stud Card, No Limit Holdem, Pot Limit Holdem, 7Stud Card hi/lo, Pot Limit Omaha. W ciągu 4 ostatnich lat wygrywał w Holandii, Australii, Czechach, Anglii, Austrii i USA.
Ostatnio zwyciężył w evencie PotLimit Omaha w otwartych Mistrzostwach Australii 2005.
Jeżeli gdzieś na świecie rozgrywany jest poważny turniej, to duże szanse że spotkamy tam ‘latającego holendra’. Marcel Luske jest żonaty, ma 2 dzieci. Mieszka w Amere, Holandia.
Marcel prowadzi również międzynarodowa federacje pokera (International Poker Federation). Celem statusowym organizacji jest ujednolicanie standardów w pokerowym świecie tak, aby były one w pełni akceptowalne zarówno przez graczy jak i przez światowe poker roomy online.


Słyszałem kiedyś pewną genialną sentencję: “Poker w dużej mierze przypomina seks. Wszyscy myślą, że są w tym świetni, ale niewielu z nich naprawdę wie, co robi.” Z tego powodu, wielu ludzi woli tłumaczyć długie okresy niepowodzeń pechem. Oczywiście szczęście ma znaczenie w pokerze, ale zwykle, że są też inne, istotniejsze powody. Oto pięć najpowszechniejszych powodów, dla których gracze przegrywają: